Menu

Między sercem a rozumem

Teraz już wiem że nie jesteś moją bajką , a sny można mieć tylko w śnieI życzenia do gwiazdy po prostu się nie spełniają

The past today means nothing

mrs.immoral

Siemanko!

Pierwsze wszystko zawsze jest słabe (If you know what I mean ;)). Na początku chciałam podzielić się z Wami moją ciekawą (albo i nie) historią, ale mam ogromne opory żeby do niej wracać i opisywać co się wtedy działo. Pisanie tego wpisu pewnie zajmie mi trochę czasu ale mam nadzieję, że jakoś to wyjdzie. Prowadziłam już wcześniej blog, jakoś tam mi to szło ale pod wpływem emocji pousuwałam wszystko co miało z nim jakikolwiek związek. Jeśli dopadną mnie emocje to na prawdę nad sobą nie panuję, wiecie jakie to bywa uciążliwe? Za każdym razem (no prawie za każdym) żałuję, że znów nie potrafiłam się powstrzymać. Oszczędzę wam długiego opowiadania kolejnej nieszczęśliwej miłości, złamanym sercu, bla bla bla...

A więc tak:

Zaczęłam naukę w technikum, tam cały zaczął się cały ten dramat. Poznałam tam JEGO, to znaczy faktycznie swoją znajomość nawiązaliśmy dopiero w grudniu. Na początku razem z koleżanką mieliśmy ubaw z pewnej pary. Dziewczyna nie opuszczała chłopaka na krok a po biedaku ewidentnie było widać że nie jest tym zadowolony. Na prawdę! Jakiś czas później (dokładnie 13. grudnia - tak, jestem cholernie sentymentalna i mam doskonałą pamięć do takich dat) ten chłopak napisał do mnie na facebook'u. I tak do wakacji trochę rozmawialiśmy, nic wielkiego. No ale wiecie jak to jest, zaczyna się od ''hej co tam'' a kończy przeróżnie. We wakacje między pierwszą a drugą klasą coś między nami zaczęło się dziać. Potrafiliśmy przegadać całe noce, dzień w dzień i zawsze mieliśmy jakiś nowy temat. I bum! Głupia ja zakochałam się. Zarywając kolejną nockę na pisaniu z nim na stronie głównej facebook'a wyświetliło mi się zdjęcie Mateusza z jego dziewczyną. To uczucie czuję do dzisiaj. Wybaczcie, nie potrafię go opisać. Coś wtedy we mnie pękło. Wtedy był pierwszy raz kiedy popełniłam wielkie głupstwo, przez które mam ślady do dziś ale to może innym razem wam opowiem. Mimo to, pisałam z nim dalej. W ciągu dnia w szkole udawaliśmy, że się nie znamy. Byle tylko jego dziewczyna niczego nie zauważyła. Pewnego dnia kiedy zobaczyłam tych dwoje jak się przytulali nie wytrzymałam, rozpłakałam się i wybiegłam ze szkoły. Długo znosiłam widok ich razem. Pierwszy raz spotkaliśmy się w Sylwestra 2014r. Urządziłam wtedy domówkę. Wtedy pierwszy raz przyjechał do mnie. Siedzieliśmy do rana we dwójkę mnie w pokoju. Czule mnie wtedy przytulał, poczułam się jakby na prawdę coś dla niego znaczyła, jakby mu zależało na mnie... Od tamtego czasu aż do 20 marca 2016r. spotykaliśmy się, zazwyczaj przyjeżdżał do mnie późnymi wieczorami. Raz było lepiej raz gorzej. Jeszcze jak ''tylko'' pisaliśmy mówił mi, że zależy mu na mnie. Za każdym razem kiedy już miałam tego dość i pisałam mu, że to koniec to nigdy nie pozwolił mi odejść. W końcu przyznałam się, że go kocham a on dosłownie: ''Ja też w JAKIMŚ TAM STOPNIU zakochałem się w Tobie''. W j a k i m ś t a m s t o p n i u?! Przysięgam, zaczęłam ryczeć jak opętana. Pamiętam, że za każdym razem jak szło coś nie tak potrafiłam przepłakać całe dnie. Przez niego wpadłam w depresję. Od kiedy zaczęliśmy się spotykać on co raz bardziej się zmieniał. Mnie też zmienił. Czasem sama siebie nie poznaję. Im dłużej to trwało tym było co raz gorzej. Nie potrafiliśmy już rozmawiać tak jak kiedyś, zaczęła dostrzegać, że traktuje mnie jak zabawkę. A ja głupia wciąż go kochałam, cholernie cierpiałam ale nie potrafiłam mu się oprzeć. Aż mnie zostawił, miał już nową dziewczynę. Przez całe cztery miesiące każdej nocy płakałam, wspominałam i przeklinałam jego imię. Pół roku nie mieliśmy ze sobą żadnego kontaktu aż do teraz. Odezwał się jakby nigdy nic. Ale wyleczyłam się z niego. Nie zapomniałam jak bardzo go kochałam i ile dla mnie znaczył ale za bardzo mnie zranił żebym mogła z nim normalnie porozmawiać. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego, zbyt wiele czasu zmarnowałam na pozbieranie się.

To tyle na dziś. Dzięki za poświęcany czas i zapraszam ponownie!

© Między sercem a rozumem
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci